×

Przymusowy urlop

Od piątku nie miałam dostępu do internetu.
Wydawać by się mogło że to nic takiego. Weekend bez internetu- marzenie.
Teoretycznie ... w praktyce jednak zostałam pozbawiona niemal podstawowego narzędzia pracy a kontakt z klientami sklepu i kursantami okazał się zupełnie nie możliwy, za co wszystkich przepraszam.

Nauka na przyszłość, by ważne informacje zostawiać również w formie papierowej.
Przez te kilka dni namnożyło się sporo zaległości więc plany na najbliższy czas muszę wzbogacić o pozycję "wyprowadzanie spraw na prostą ".

Najbardziej wkurzająca była jednak przyczyna awarii. Otóż podpisaliśmy nową umowę z Tepsą na Neostradę dziesięciokrotnie szybszą niż mamy obecnie.
Umowa obowiązywać ma od 1 marca i jak się okazuje testowano czy jest realna możliwość osiągnięcia tej prędkości.

Posłuchacie jaka jest kolejność i sposób załatwiania spraw w tepsie :
zbliża się koniec umowy-> dzwoni konsultant z ofertą nie wiedząc czy technicznie jest możliwe zawarcie umowy na to co proponuje więc rzekomo ma sprawdzić -> przyjeżdża kurier z umową do podpisania -> tepsa sprawdza czy wykonalne będzie wywiązanie się ze zobowiązań (co samo w sobie jest dla mnie absurdem najpierw oferować , potem sprawdzać!). W naszym przypadku test wypadł negatywnie więc neostradę nam odłączono całkiem [!] mimo, że obecna umowa jest ważna do końca tego miesiąca.
Usterkę zgłosiliśmy w sobotę a miły pan obiecał, że przyśle montera do sprawdzenie czemu nie ma jakiejś tam synchronizacji. Czekam i czekam a tu kolejny sms o treści "naprawa usterki wymaga czasu, proszę śledzić status". Jak się okazało nikomu nie przyszło do głowy żeby po niepomyślnej próbie przywrócić dawną prędkość- prościej odłączyć całkiem! 2 godziny telefonicznego dochodzenia o co chodzi...
Teraz kolejny konsultant ma zadzwonić z nową ofertą i zabawa zacznie się od nowa wrrrrrrrr!
Popomstowałam sobie....wybaczcie, ale może jednak mój wywód komuś się przyda.

Tymczasem kilka zdjęć z imprezy urodzinowej dla kolegów ze szkoły mojego starszego dziecięcia. Przerażała mnie trochę myśl o zabawie tylu już dużych lecz wciąż małych chłopców w domu, ale wszystko wyszło świetnie. Goście byli przemili, bawili się zgodnie. Były konkursy, zabawy ( ze słodkimi fantami na zachętę :) .
Z przyjemnością i już bez obaw powtórzę imprezkę za rok.



Był tort z Anim czyli małym Anakinem Skywalkerem na wierzchu (według zamówienia M.). To drugi mój tort w stylu angielskim, jak się udał oceńcie sami.
Powiem tylko w sekrecie, że chłopcy rzucili się drapieżnie na słodką figurkę z uporem twierdząc, że "kto zje rycerza Jedi posiądzie jego moc". Śmiechu było co nie miara!





A na koniec każdy gość otrzymał malutki upominek "na-do-widzenia". Mówiłam już że uwielbiam nową soczystą kolekcję papierów ILS? Przy jej pomocy w kilka chwil wyczarowaliśmy z synem takie oto opakowania na upominki.











Brak komentarzy:

Copyright © 2016 PRACOWNIA NIEZAPOMINAJKA , Blogger