×

Słodka strona mocy

M- moje najstarsze dziecię w piątek skończyło kolejny rok (już 8 do kolekcji:)) W sobotę zebrała się cała dość liczna rodzina by wspólnie z jubilatem świętować i godnie uczcić tą jakże doniosłą chwilę.

Umówmy się że bez tortu właściwie nie ma urodzin. Tort to podstawa, no na równi z prezentami ... Dodam że M ma absolutnego fioła, kręćka czy innego hyzia na punkcie Star Wars-ów. [Niewtajemniczonym podpowiem że rzecz się kręci wokół jasnej i ciemnej strony mocy. ]

Matka polka wpadła na pomysł że tort zrobi sama. A jakże! Wprawdzie większych doświadczeń w tej dziedzinie brak ale co to za problem kiedy zapał aż kipi. I ta myśl o minie pierworodnego gdy ujrzy tort godny mistrza Jedi....ach...

Wyszukałam w necie przepis na masę cukrową, zrobiłam zakupy i pełna energii zabrałam się do dzieła. Na poczatku wszystko szło "jak po maśle". Na początku......
W przepisie było"700-800 g cukru pudru" i mimo, że bardzo ściśle starałam się stosować proporcje w żaden sposób nie mogłam dodać wiecej niż 600g bo masa robiła się zbyt sucha co groziło katastrofą przy dalszej jej "obróbce".
Mniej więcej w połowie ugniatania słodkiej paćki gorzko żałowałam swej ambitnej decyzji i choć czułam, że z każdą chwilą coraj bliżej mi do ciemnej strony mocy postanowiłam walczyć do końca.
[Nie wiem na czym to polega, ale zauważyłam jakiś czas temu, że kiedy pracuję nad czymś i nagle wszystko idzie nie tak jak miało być (niezależnie czy to decu, ceramika czy jakakolwiek inna dziedzina) jeśli tylko się nie poddam i przewalczę chwilę totalnego zwątpienia w pewnej chwili jak za dotknięciem magicznej różdżki coś się odmienia i wszystko zaczyna się świetnie układać. Często jest dużo lepiej niż pierwotnie miało być]

Tak też było i tym razem. Proporcje lekko zmodyfikowałam i kierując się doświadczeniem rodem z ceramiki raz dodawałam wody , raz barwników i znów wyrabiałam masę.
Lepienie mistrza Jody było już samą przyjemnością.

Aż do chwili podania udało się utrzymać tort w tajemnicy .
Ten zachwyt na buzi M. - bezcenny.





W piątek imprezka dla kolegów z klasy- kolejna okazja by pobawić się w cukiernika.
Jubilat złożył już zamówienie.

A tak między nami : macie jakieś pomysły na urodzinowe zabawy dla 8-letnich chłopców? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie podpowiedzi .

6 komentarzy:

Edi pisze...

Ty jesteś jednak prawdziwą artystką! Tort rewelacyjny! Mój chłopiec skończył lat 8 w październiku, kolegom i koleżankom zrobiłam konkurs plastyczny;-)) z nagrodami, pogoda dopisywała, więc było jeszcze ognisko i pieczenie kiełbasek. Pozdrowionka.

barbaratoja pisze...

Ale fajnie mieć zdolną mamę!

NieZapominajka pisze...

kochane bardzo serdecznie wam dziękuję za tak miłe słowa :)

coco.nut pisze...

mistrz Yoda wyszedł rewelacyjnie!!!

ciekawe czy to ma coś wspólnego z wiekiem, ta fascynacja Star Wars-ami, mój też ma 8 lat ;) ale na urodziny grupa była mieszana i robiłam takie około-andrzejkowe wróżby, więc pomysły na zabawy raczej ci się nie przydadzą :(

JaMajka pisze...

Jezu, co za geniusz cukierniczy!!! Powinnaś się tym zająć zawodowo :D W życiu nie widziałam piękniejszego słodkiego mistrza :D

NieZapominajka pisze...

Coco.nut nie wiem czy to ten wiek ale faktycznie większość chłopców w tym wieku szaleje za Star Wars'ami. Moi maja tak od 3 lat czyli od czasu gdy cała saga leciała w TVP. Złapali bakcyla i straciłam już nadzieję że im przejdzie:)

Marta nie zawstydzaj mnie, bo się zamknę w sobie hehe:) Wielkie dzięki za te piękne słowa!

Copyright © 2016 PRACOWNIA NIEZAPOMINAJKA , Blogger