×

Dopadło mnie...

...wiosenne przesilenie. Chyba tak mogę wytłumaczyć stan niemocy i jakiegoś ogólnego zmęczenia, który ostatnio jest ze mną - wierny jak pies.

W oczekiwaniu na przypływ energii pokażę misę zrobioną na początku tygodnia. Pomalowana angobami stoi grzecznie na półce i czeka na wypał. Tak jak ja na wenę.


8 komentarzy:

Trzpiot pisze...

ale to cudne!, co to są "angoby"?

NieZapominajka pisze...

Dzięki Dorotko! Cieszę się, że Ci się podoba:-)
Angoba to takie barwniki które nanosi się na glinę jeszcze przed wypaleniem na biskwit. Po 1 wypale już masz kolor na przedmiocie. Angobami pomalowałam chaber na misie bo gdybym użyła szkliwa to na 100% zakryłabym fakturę i rysunek np. płatków, a tak mniejsze ryzyko.

Trzpiot pisze...

Nadal brzmi to dla mnie tajemniczo. Właśnie zastanawiam się czy nie skorzystać z kursu ceramiki dla początkujących. W każdym razie micha jest PIĘKNA

savannah pisze...

Znalazlam przypadkiem Twojego bloga a to sie nazywa szczesciem bo jest tutaj co poogladac, wiec ciesze sie ze moglam sie tutaj rozejrzec, no i oczywiscie bede czesciej "wpadac", pozdrawiam ...savannah :)

życie jest sztuką pisze...

waw super misa

Peet pisze...

oh, this is so beautiful!!!!

Trzpiot pisze...

Basiu, Wesołych Świąt!!!

Bożenna pisze...

Piękna misa Basiu!
Cuda tu u Ciebie! Jest czym oczy nacieszyć.
Pozdrawiam serdecznie.

Copyright © 2016 PRACOWNIA NIEZAPOMINAJKA , Blogger