środa, 30 września 2009

Gliniane opowieści

Gdyby ktoś powiedział mi jeszcze całkiem niedawno, że będę bawiła się gliną i że tak bardzo wciągnie mnie ceramika, myślę że nie uwierzyłabym. A jednak!
Zaczęło się od tego, że koleżanka wyciągnęła mnie na zajęcia z ceramiki w pobliskim domu kultury. Bardziej chodziło o babskie ploteczki i odskocznię od codziennych obowiązków matki, żony czyli w skrócie kury domowej, którą stałam się jakiś czas temu.
W miarę jedzenia apetyt rośnie i nie wiadomo kiedy zapałałam uczuciem o mocno pozytywnym nacechowaniu w paćkaniu się w glinie. Dom kultury okazał się niestety miejscem, w którym po ponad roku uczęszczania na zajęcia, niewiele więcej można się nauczyć niż już się umie. Szkoda, bo grupa była bardzo fajna, ale jak nie idziesz do przodu to tak jakbyś się cofał.
I tak oto od miesiąca razem z 2 koleżankami ze wspomnianej grupy i jedną nową, uczymy się tego fachu pod okiem prawdziwego mistrza (następnym razem postaram się pokazać wam motor wykonany z gliny szamotowej w skali 1:1 autorstwa D. Osińskiego- prawdziwy bajer).

Teraz mały przegląd moich glinianych tworów.


pierwszy wazon lepiony z ręki


Moja duma- mój konik (ten pierwszy z brzegu)





butelka z szamotu zrobiona wczoraj


ptaszek - okarynka


dzwonek dla moich chłopców



skarbonka hipcio


Przyznam, że powoli zaczyna mi trochę brakować czasu na te wszystkie rzeczy, które chciałabym robić : decoupage, scrapbooking, ceramika, lepienie w masie solnej, nauka fotografii, nauka szycia i nie wiem co jeszcze się. Ach, szkoda że doba ma tylko 24 godziny....

P.s Zgodnie z zapowiedzią jutro do koszyczka z candy wpadnie kilka smakołyków

środa, 23 września 2009

Chabry Asi


Popełniłam ostatnio kolczyki dla Asi w zamówionym przez nią kolorze "chabrowym".
Tak swoją drogą uwielbiam te polne kwiaty- szkoda, że za pasem już jesień.



Dziękuję wszystkim osobom odwiedzającym mój blog. Dziękuję za Wasze uskrzydlające komentarze, których otrzymałam ich całą masę. To niesamowicie miłe, gdy ktoś docenia to co robię.
:-)

poniedziałek, 21 września 2009

A to heca !

Spotkała mnie dzisiaj miła niespodzianka. Przyjaciółka przesłała mi takiego printscreena:


Nie wierzyłam więc sprawdziłam i faktycznie w Ellefant moja skrzyneczka Lawendowe sekrety polecana jest na dobry nastrój! A to co heca!

sobota, 19 września 2009

Magiczna fasola


Kolczyki i bransoletka wykonane ze srebra i akrylowych korali, które przywodzą mi na myśl bajkę o Magicznej fasoli. Kto wie może ten komplecik przyniesie komuś szczęście?










A skoro o szczęściu mowa - jest Ktoś, kto potrzebuje waszego wsparcia. Pomóżcie, to nic nie kosztuje.

piątek, 18 września 2009

Oddam CANDY w dobre ręce!!!

Kochani
to dziś już mój drugi wpis, ale nie było wyjścia musiałam go zrobić! Usprawiedliwieniem niechaj będzie fakt, iż nadeszła chwila gdy licznik odwiedzin mojego skromnego bloga przekroczył właśnie magiczną liczbę 1000.

Z tej okazji ogłaszam MOJE PIERWSZE CANDY

Nie mogłam się zdecydować którą dziedzinę rękodzieła wyróznić więc wrzucam wszystkiego po trochu.
A wśród cukierasów znajduje się m.in.:

-
1 mała serwetka do decu i 6 dużych
- kwiatki Prima

- brązowe i seledynowe kwiatki z cekinami
- 2 poduszeczki z tuszami pigmentowymi (żółty i czarny)
- białe kokardki
- bordowa wstążeczka (grubość 6 mm)
- 2 kawałki sztywnej ozdobnej taśmy - kolor ecru i błękitna
- motylek i króliczek z drewna (dwustronnie malowane)
- listki w różnych rozmiarach z papieru o fakturze lnu i kolorze ecru
- 5 ozdobnych szpil w odcieniach lekkiego i mocnego różu
- 3 bukieciki ozdobnych kwiatków na druciku
- zakładka do książek

i to nie wszystko do czasu losowania będę dorzucała to i owo :-)




Zasady pewnie wszyscy znają ale dla przypomnienia je podam:

1. Jeśli masz ochotę na moje candy do 2 października
wstaw pod tym postem komentarz podając link do siebie (chętnie odwiedzę nowe miejsca)
2. Na swoim blogu umieszczasz info o słodkościach (możesz wykorzystać zdjęcie)

W
yniki losowania ogłoszę 3 października o 14 :55 dokładnie w moje urodziny (jak zwykle kolejne osiemnaste haha)

Pozdrawiam i życzę miłej zabawy

Tak innej beczki

"Z innej beczki", bo tym razem coś, co kobiety lubią najbardziej - biżuteria!

Bransoletka wykonana z gładko szlifowanej naturalnej lawy, krążków i patyczków z pięknego krwisto-czerwonego korala oraz elementów srebrnych (zapięcie) i metalowych (kuleczki).



Oryginalne kolczyki MIĘTÓWKI wykonane z metalowych i szklanych korali, linki jubilerskiej oraz srebra (bigle i kuleczki).




środa, 16 września 2009

Romantycznie i lawendowo

Pierwsza partia lakierowania zakończona! Uufffffff! Tym samym asortyment sklepiku się powiększa :-)











i na koniec nie polakierowana jeszcze do końca deseczka w jesiennym klimacie zrobiona na spotkaniu w ostatnią niedzielę.



czwartek, 10 września 2009

I znów dla Antosia

Zostałam poproszona przez pewną parę o dokonanie wpisu do pamiątkowej księgi dla Antosia (właściciela skrzyneczki z ostatniego postu).
Pojawiła się jedna mała związana z tym trudność- wszystkie karty księgi były cukierkowo różowe i mogę się tylko domyślać, iż była ona upominkiem od kogoś, kto pamięta, że kiedyś chłopców chrzczono w różowych a dziewczynki w niebieskich wdziankach :-).
Wybrnęłam z tego (tak mi się wydaje) wprowadzając do wpisu w błękitach delikatne fiolety, choć nie wiem czy zdjęcie to oddaje.

Wpis z życzeniami prezentuje się tak


Jeśli zaś chodzi o parapetówkę, na którą to tak pechowo wybrałam się o dzień za wcześnie, to obwieszczam wszem i wobec, że udało mi się dotrzeć tam również we właściwym czasie i było przemiło. Prócz tortu, szampana i ploteczek były też zakupy, a jakże! Zaopatrzyłam się w prześliczne serwetki i tak od dawna poszukiwany motyw gęsi potrzebny do chustecznika zamówionego przez Dorotę.

Z nowości : zaczęłam zajęcia u świetnego ceramika Dariusza Osińskiego!!! Cieszę się, że udało się nam namówić go do poprowadzenia tego kursu i mogę powiedzieć już po pierwszych spotkaniu, że dobrze trafiłam, bo w 2 godziny nauczyłam się więcej niż przez 1,5 roku nauki w sekcji w pobliskim domu kultury. Nie mogę doczekać się następnego spotkania !

W mojej pracowni panuje chwilowy przestój (choć nie tak do końca), bo jako nadworny architekt wnętrz mojej familii, projektuję i nadzoruję niemały remont w domu teściów. Stare ściany już wyburzone, nowe prawie stoją, stare i niemal całkiem niedrożne rury udały się na zasłużony odpoczynek na złomowisku a zastąpiły. Plan kuchni i łazienki też został przyjęty do wiadomości przez szerokie grono fachowców od prądu, kanalizacji itd (hehe) i o dziwo odbyło się bez większych spięć!
Panowie spisują się na razie na medal!
Teraz trzeba przystąpić do wybrania mebli do kuchni (wybarwienie fontów oraz wybór sprzętu agd do zabudowy) i do łazienki (oj tu to poszalejemy!). Jak ja to lubię!!!

Asieńko pamiętam o Tobie i w podziękowaniu za Twą wyrozumiałość i anielską cierpliwość mam dla Ciebie niespodziankę. Więcej szczegółów już niebawem.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników mojego skromnego bloga :-)

sobota, 5 września 2009

Uups, czyli gafa :-)

Zaliczyłam dziś sporą gafę. Głupio mi więc może jak się wypiszę to mi ulży.
Jestem osobą podchodzącą do życia i do wszystkiego co mnie otacza bardzo emocjonalnie. Taka sie urodziłam i odkąd pamiętam zawsze tak było. Ważne są dla mnie więzi międzyludzkie, pamięć o innych, pielegnowanie wspomnień, celebrowanie chwil i nawet tych najmniejszych okazji. Lubię dawać prezenty i sprawiać radość. Daje mi to dużo satysfakcji.

Czasem (tak jak np. dziś) działam pod wpływem nagłego impulsu, a skutkitego bywają różne :-)

Nie wiem czemu przekonana byłam, że dziś jest 6 września (niedziela), a właśnie tego dnia Asket, której blog obserwuję od dawna i którą podziwiam, organizuje parapetówkę z okazji otwarcia nowej pracowni i zaprasza decupażystki.
Nie miałam śmiałości by się tam wybrać, ale coś mnie tak nagle natchnęło gdy zobaczyłam piękne wrzosy w kwiaciarni koło mnie i pomyślałam "będą pięknie wyglądały nowej siedzibie Asket". Może to dziwne, ale poczułam silną potrzebę wyrażenia tego , że życzę jej powodzenia w nowym miejscu. Zazwyczaj nie mam odwagi ale pomyślałam co mi tam, może tak ma być i .... pojechałam.

A tu tadam- dziś 5 września (sobota) czyli spotkanie jest jutro -nie dziś!
Ale było mi głupio! To nawet trudno wyrazić. Mam nadzieję, że nie wyszłam na jakąś wariatkę , lecz chyba przestraszyłam biedną Asket, a w kazdym razie mocno ją zaskoczyłam. No cóż takie są czasem wyniki działania pod wpływem impulsu.

Głupio mi , ale nie żałuję. Widać tak miało być, poza tym zapisałam się na kurs, o którym myślałam od dawna, no i wiem już jak tam dojechać.

Nie ma więc tego złego... taką mam nadzieję i tak się pocieszam.

A skoro jesteśmy w decoupażowym klimacie pokażę skrzynkę zrobioną za zamówienie jako prezent na chrzciny dla pewnego Antosia. Wewnątrz pośród cieniutkich paseczków błękitnego papieru znajdować się będą liczne banknoty pozwijane w ruloniki - ot taki inny sposób dania pieniędzy. A pudełeczko może być wykorzystane potem na przechowywanie pamiątek z dzieciństwa.








Kolejny decu-twór to sentymentalny chustecznik zamówiony jako prezent na rocznicę Ślubu Marylki i Andrzeja.







Ps. Jak myślicie, czy jeśli jutro mimo wszystko uda mi się wygospodarować ciut czasu to powinnam iść na tą parapetówkę po takiej wpadce, czy raczej nie?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...