środa, 24 czerwca 2009

Tata, ja... i słowo o Pauli


Wczoraj był dzień Ojca. Takie okazje to dla mnie czas wspomnień.
Mój tata... znaczył dla mnie tak wiele! Jako jedyna dziewczynka z pięciorga dzieci byłam jego księżniczką i choć chwil spędzonych razem nie było tak wiele jakbyśmy chcieli jego wpływ na moje życie jest wielki. To co piszę może wydać się to Wam banałem, ale mimo że Tata odszedł 9 lat temu przegrywając walkę z rakiem, każdego dnia czuję jego obecność w moim życiu.
Nie rozumiem tego ( i nawet nie próbuję tłumaczyć ) ale faktem jest, że zawsze kiedy ma się coś złego zdarzyć moim dzieciom tata przychodzi do mnie we śnie. Na początku myślałam, że to zwykły zbieg okoliczności, teraz jednak wiem, że to ostrzeżenie jest bardzo realne i zawsze się sprawdza. Dobrze mi z tym.





Moi chłopcy urodzili się 3 i 5 lat po jego śmierci ale doskonale wiedzą że był ktoś taki jak "Dziadek Wojtek" i kiedy mówią mi "Mamo my mamy nie jednego a dwóch dziadków, tylko ten drugi jest w niebie" wtedy wzruszenie ściska mnie za gardło. Kochane smyki, nawet nie wiedzą jak wiele to dla mnie znaczy :-)

Przypomniała mi się śmieszna scenka. W zeszłym roku wracaliśmy z wakacji samolotem. Zachód słońca gdy jest się ponad chmurami jest przepiękny więc znajomy mówi do mojego starszego "Marcin zobacz niebo" a na to mój smyk z pełną powagi miną i lekką nutą ni to kpiny ni zniecierpliwienia mówi " Wieeeeeem wujek. I tu mieszka dziadek Wojtek!" Zrobił to w taki sposób że wszyscy którzy usłyszeli tą rozmowę parsknęli gromkim śmiechem. W końcu Marcin ma już 6 lat (czytaj w jego mniemaniu jest prawie dorosły) i to nie czas żeby dorośli zwracali mu uwage na takie oczywistości hahaha.


A skoro już wspomniałam w tym liście o chorobie która zabrała mi Tatę to wspomnę teraz o Pauli, dziewczynie, która z nią walczy i ma szanse wygrać! Więcej informacji w tutaj.
Postanowiłam włączyć się do akcji zbierania pieniędzy by Jej w tym pomóc i przekazać na aukcję kilka moich prac. Tacie nie mogłam pomóc ale Pauli mogę! Już niedługo je pokażę a potem dostępne będą w galerii Ellefant.

Wy również możecie pomóc - kupując!



sobota, 20 czerwca 2009

I znów dla siebie :-)

Zrobiłam chustecznik.
Ozdobiony został techniką decoupage. Jego dolną część delikatnie wybieliłam , a na jej połączeniu ze wzorkiem z wieka umieściłam dwubarwną koronkę. Miałam go wstawić do sklepiku ale tak idealnie pasuje mi do wystroju salonu, że nie sposób po prostu się z nim rozstać. Zostaje!

Nie pokażę Wam niestety jak wygląda na tle pokoju, bo pokój jest wielki a okna ma tylko od północy co sprawia, że pod względem oświetlenia jest dla mnie zbyt dużym wyzwaniem fotograficznym - nie umiem tam zrobić żadnego sensownego zdjęcia :-(






piątek, 19 czerwca 2009

Koniec z eksperymentami !

U mnie pracowicie.
Po raz kolejny przekonałam się że moje hobby należy do gatunku tych, które nie lubią pośpiechu:-(

Koniecznie chciałam szybko wypróbować nowe farby Flugger'a. Uważam je za największą moją pomyłkę ostatnich zakupów - nie dość że kompletnie nie trzymają wierności w stosunku do wzornika to paskudnie kleją się na drewnie. Na szczęście nie były tak strasznie drogie, bo bym się załamała (do wyrzucenia mam aż 6 kolorów).
Kolejna porażka to biała bejca z Ikei. To chyba jakiś spisek hehe bo efekt ten sam co z farbami - tłusta, jakby żywiczna i do tego przezroczysta powłoka zamiast bieli. Za błędy trzeba płacić więc usuwałam paskudztwo z ramek luster papierem ściernym. Z marnym skutkiem niestety.

Dość mam eksperymentów, pozostanę przy sprawdzonych środkach!

Mąż zlitował się nade mną i dostałam w prezencie SZLIFIERKĘ !!!
Jutro zabiorę się do szlifowania tych luster do żywego drewna, dziś nie chcę na nie patrzeć.


A teraz przedstawiam wreszcie polakierowane i dostępne w sklepiku :

LUSTRO




i
SKRZYNKA







I ramki powstałe na potrzeby własne




poniedziałek, 15 czerwca 2009

Po inwazji czyli słodko mi...

Z pozoru niewinne i tak wyczekane truskawki rozpoczęły zmasowany atak na moją rodzinę.
Najpierw na ich widok śmiały się nam buzie i oczy - wszak to owoc zajmujący pierwsze miejsce na rodzinnej liście naszych ulubionych owoców.

Pierwsze nieśmiało pojawiły się kupione "tak na spróbowanie", potem łubianka za łubianką nawiedzały nas partiami.
Nienasyceni smakiem zajadaliśmy się nimi pod niemal każdą postacią : z cukrem, z cukrem i śmietaną, jako koktajl, z kluskami, w formie kompotu, ciasta z truskawkami, galaretki z tymiszże itd.

Ledwie uporaliśmy się z jedną partią nadchodził weekend i przyjeżdżała nowa dostawa.
Z wolna zaczęłam mieć wrażenie, że nasz jadłospis składa się niemal w całości z truskawek a i my robimy się jacyś czerwoni, pękaci , w plamki i tylko zerkałam w lustro czy oby na pewno nie rośnie mi na głowie śliczny zielony ogonek od truskawki zamiast włosów.

Wtedy dotarło do mnie że inwazja zaczęła się na dobre i szybko trzeba coś z tym zrobić.Skoro świt wysłałam męża do sklepu po różne specyfiki i dodatki, a sama przystąpiłam do krwistej rozprawy z przybyszami w łubiankach .
W kuchni spędziłam prawie cała niedzielę ale ogłaszam wszem i wobec że kryzys zażegnany, już po inwazji a w spiżarni drzemią słodkie dżemy- zapas na zimę.

Zadowolona jestem bo w tym roku dżem truskawkowy wyszedł bardzo smaczny , ale mówiąc szczerze i truskawki były przepyszne - słodziutkie i soczyste. Pokusiłam się nawet o ubranie słoiczków. Widziałam właśnie przed chwilą na kilku blogach, że nie tylko ja wpadłam na ten pomysł :-) Moja wersja jest ubranka dla słoiczka miała być z założenia prosta i "babcina". Efekt osiągnięty chyba z niezłym skutkiem a spora część zapasów powędrowała już do rodziny.







Przy okazji musze się pochwalić jakie mam zdolne dziecię. Oto pierwszy kubeczek wykonany przez mojego Marcinka, wykonany wczoraj na pikniku odpustowym w naszej parafii. Prawda że śliczny?




Jestem bardzo dumna z mojego syna!

Bardzo lubię projektowanie i mimo, że nie jestem informatykiem udało mi się stworzyć tło do mojego sklepiku i tło na specjalne zamówienie Violetki. Viola zadowolona więc ja też , bo robiłam raczej na tzw. "czuja". Strasznie fajna zabawa!
Zapraszam do oglądania.

niedziela, 7 czerwca 2009

"Leniwa" niedziela


Scrapbookingowy zlot okazał się dla mnie bardzo owocny. W przenośni i dosłownie. Pod czujnym okiem Karoliny wykonałam swoją pierwszą ramkę na zdjęcia i jestem bardzo zadowolona z efektu.



Jak pewnie większość z Was obecnych wczoraj na zlocie w sklepikach wydałam majątek, ale za to moja pracownia wzbogaciła się o wielki arsenał papierów rożnej maści, stosy pieczątek i innych przydasi do scrapbookingu i decoupage'u (jak "ofocę" to pokażę).
Teraz mój kącik do pracy cały wrze, bo wpadłam w twórczy szał.

Tak to właśnie wygląda moja zaplanowana dawno "leniwa" niedziela. Plan był inny ale co zrobić, jak kobiecie odbiło i zamiast poleżeć w łóżku do conajmniej 9 , poczytać książkę, wypić kawę delektując się z wolna jej aromatem i smakiem wskoczyła w ciuchy skoro świt i popędziła do chłodnej jak diabli pracowni?

Żeby nie zawalić Was zdjęciami na razie pokażę samą biżuterię (dostępna na moim drugim blogu) a reszta pojawi się tu jak tylko powykańczam poszczególne rzeczy.



bransoletka ze srebra, masy perłowej i naturalnych pereł


srebro, piękne lampworki i na deser kryształki Swarovskiego




tym razem kolczyki ze srebra i szkliwionych korali ceramicznych



NIEDOSTĘPNE
ponownie przepięknie mieniące się kryształki Swarovskiego ze srebrem




dla odmiany geometrycznie. Srebro i szklane korale w habrowym odcieniu.

piątek, 5 czerwca 2009

Słodkie wisienki

Na specjalne zamówienie dziś powstał taki komplet: kolczyki i bransoletka. Kojarzy mi się z wisienkami z bitą śmietaną- mniaam.



Powstał z elementów srebrnych, naturalnych pereł, oraz szklanych korali w kształcie kropli oraz pastylek. Mam nadzieję że właścicielka będzie zadowolona ;-)

Po długiej przerwie przeprosiłam się też z masą solną i dla przypomnienia spłodziłam 2 figurki. Stojąca jest właściwie pierwszą próbą figurki do postawienia a nie powieszenia. Myślę że będą następne, muszę tylko poszukać czegoś co posłuży jako podpórka dopóki masosolny twór nie wyschnie. Czegoś co nie uszkodzi figurki i pozwoli na wypalenie w piecu. Tektura niestety zbytnio nasiąka wilgocią i nadaje się tylko do jednorazowego użytku. Macie jakieś pomysły?







Jutro jadę na ogólnopolski zlot scraperek i muszę przyznać, że jestem tym bardzo podekscytowana. W końcu poznam w realu choć część tych dziewczyn, których blogi regularnie podczytuję szukając wskazówek, inspiracji i podziwiając twory ich niesamowicie zdolnych rąk. Ach, żeby już było jutro...


Przy okazji przypominam tym którzy nie zauważyli, że 2 posty niżej ogłosiłam konkurs. Nie ma chętnych na niespodzianki?

czwartek, 4 czerwca 2009

Candy u Oli Smith i nowy sklepik Filki

Zobaczcie sami jakie cudne candy przygotowała dla nas na swoim blogu Ola Smith a to wszystko z okazji Jej jutrzejszych urodzin . Pozostaje stanąć w kolejce a Oli życzyć 100lat !



Tymczasem Filka otworzyła już swój sklep scrapkowy i ofiarowuje candy nie mniej kuszące niż te wyżej. Fajne co?

Konkurs- zabawa PODAJ DALEJ

Jak pisałam w ostatnim poście jakiś czas temu nieświadomie i zupełnie przez przypadek wzięłam udział w zabawie Podaj Dalej. Zamieściłam komentarz u Violetki i otrzymałam informację że załapałam się na prezent niespodziankę. Ależ mnie to ucieszyło! Teraz uzbrajam się w cierpliwość, czekam na paczuszkę i aż mnie skręca to też to może być.
Postanowiłam podtrzymać zabawę i tak oto ogłaszam konkurs.

Oto zasady:

1. Musisz posiadać własnego bloga.

2. Pierwsze 3 osoby, które zostawią komentarz pod tym postem otrzymają ode mnie mały, ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni.

3. Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę kolejnym 3 osobom na prezent od Ciebie.

4. Każdy blogowicz może uczestniczyć 3x w takiej zabawie!

JACYŚ CHĘTNI? 3, 2, 1, start!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...