×

A u nas biało

Dziś spadł śnieg- chyba pierwszy w tym roku i pięknym bielutkim puchem pokrył całą okolicę i mimo iż ogólnie zrobiło się mroźno, w sercu jest błogo i ciepło:-)
Choć to połowa grudnia, a w moim studio świąteczne klimaty panują już od dawna, tak naprawdę dopiero teraz poczułam odświętny Bożonarodzeniowy nastrój.
Od rana chodzę i podśpiewuję sobie pod nosem kolędy. Częściowo to zasługa aury a częściowo mojego dziecięcia, które to dziś w zerówce ma jasełkę i cały weekend ćwiczyło śpiewanie po polsku i angielsku.

Uwielbiam taki nastrój! Prezenty już dawno kupione czekają w schowku na piękne opakowanie (ale frajda!). Lista potraw wigilijnych też już ustalona. Na moim stole zawsze jest ich 12. Lubię tradycję.

Pamiętam święta mojego dzieciństwa: to czekanie na śnieg, post, liczenie potraw by było ich dokładnie 12 (nie mniej , nie więcej), szykowanie wolnego miejsca przy stole i wyczekiwanie pierwszej gwiazdki by zasiąść do stołu. No i Mikołaj !!!

Telewizor w tych chwilach nie był w łasce a Kevin sam w domu, w Nowym Yorku, czy gdziekolwiek by nie był nie jednoczył domowników tak jak wspólna kolacja wigilijna.

Chciałbym żeby moje dzieci miały podobne wspomnienia.
Niestety dziś jest trochę inaczej, raczej trudniej bo:
- na wigilię jeździ się najpierw do jednej rodziny potem zaraz do drugiej
- nie ma mowy o siadaniu do stołu z pierwszą gwiazdką na niebie, bo wszyscy się gdzieś spieszą, lub skądś wracają
- Mikołajów jest kilku, a dzieci spotykają ich już od początku grudnia na każdym kroku (pewna bliska nam osoba stwierdziła nawet ostatnio w obecności moich "wszystkosłyszących-choć-niesłuchających" dzieci, że "MIKOŁAJÓW JEST 4400!!! Mówię Wam myślałam , że spadnę z krzesła jak to usłyszałam!)

A ty rodzicu łam sobie głowę i tłumacz dzieciom ten mętlik, jeśli sam się nie pogubiłeś.

U mnie święta mają być spokojne i radosne- więc o prezentach myślimy w listopadzie i gdy inni z wywieszonym językiem biegają po sklepach rozpaczliwie szukając jakiegoś podarku my załatwiamy kolejne punkty z listy spraw do załatwienia. Dzięki temu zazwyczaj udaje się nam uniknąć zmęczenia świętami jeszcze zanim się one zaczną. Zazwyczaj :-))

Eeeeh popomstowałam sobie na zaginionego w akcji Ducha Świąt! A teraz z kolędą na ustach lecę piec pierniczki! Może podam je na tym talerzu?

1 komentarz:

Agnieszka Arnold pisze...

Bardzo mi sie podoba ten świąteczny talerz!

Copyright © 2016 PRACOWNIA NIEZAPOMINAJKA , Blogger