×

Uups, czyli gafa :-)

Zaliczyłam dziś sporą gafę. Głupio mi więc może jak się wypiszę to mi ulży.
Jestem osobą podchodzącą do życia i do wszystkiego co mnie otacza bardzo emocjonalnie. Taka sie urodziłam i odkąd pamiętam zawsze tak było. Ważne są dla mnie więzi międzyludzkie, pamięć o innych, pielegnowanie wspomnień, celebrowanie chwil i nawet tych najmniejszych okazji. Lubię dawać prezenty i sprawiać radość. Daje mi to dużo satysfakcji.

Czasem (tak jak np. dziś) działam pod wpływem nagłego impulsu, a skutkitego bywają różne :-)

Nie wiem czemu przekonana byłam, że dziś jest 6 września (niedziela), a właśnie tego dnia Asket, której blog obserwuję od dawna i którą podziwiam, organizuje parapetówkę z okazji otwarcia nowej pracowni i zaprasza decupażystki.
Nie miałam śmiałości by się tam wybrać, ale coś mnie tak nagle natchnęło gdy zobaczyłam piękne wrzosy w kwiaciarni koło mnie i pomyślałam "będą pięknie wyglądały nowej siedzibie Asket". Może to dziwne, ale poczułam silną potrzebę wyrażenia tego , że życzę jej powodzenia w nowym miejscu. Zazwyczaj nie mam odwagi ale pomyślałam co mi tam, może tak ma być i .... pojechałam.

A tu tadam- dziś 5 września (sobota) czyli spotkanie jest jutro -nie dziś!
Ale było mi głupio! To nawet trudno wyrazić. Mam nadzieję, że nie wyszłam na jakąś wariatkę , lecz chyba przestraszyłam biedną Asket, a w kazdym razie mocno ją zaskoczyłam. No cóż takie są czasem wyniki działania pod wpływem impulsu.

Głupio mi , ale nie żałuję. Widać tak miało być, poza tym zapisałam się na kurs, o którym myślałam od dawna, no i wiem już jak tam dojechać.

Nie ma więc tego złego... taką mam nadzieję i tak się pocieszam.

A skoro jesteśmy w decoupażowym klimacie pokażę skrzynkę zrobioną za zamówienie jako prezent na chrzciny dla pewnego Antosia. Wewnątrz pośród cieniutkich paseczków błękitnego papieru znajdować się będą liczne banknoty pozwijane w ruloniki - ot taki inny sposób dania pieniędzy. A pudełeczko może być wykorzystane potem na przechowywanie pamiątek z dzieciństwa.








Kolejny decu-twór to sentymentalny chustecznik zamówiony jako prezent na rocznicę Ślubu Marylki i Andrzeja.







Ps. Jak myślicie, czy jeśli jutro mimo wszystko uda mi się wygospodarować ciut czasu to powinnam iść na tą parapetówkę po takiej wpadce, czy raczej nie?

1 komentarz:

Trzpiot pisze...

a czemu nie? :-))

Copyright © 2016 PRACOWNIA NIEZAPOMINAJKA , Blogger